"Czarny protest" w Warszawie. Kobiety utworzy "ścianę furii" przed siedzibą PiS

szykru, PAP
03.10.2016 10:54

PRZEMEK WIERZCHOWSKI

W wielu polskich miastach trwa "czarny protest". W stolicy kobiety zebrały się pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości, gdzie utworzyły tzw "ścianę furii".

Wiele z nich nie poszło dziś do pracy, nie zamierza wykonywać obowiązków domowych. Tak wygląda dzisiaj strajk kobiet, który jest odpowiedzią na możliwe zaostrzenie prawa aborcyjnego. 

W Warszawie tłum protestujących zebrał się na ulicy Nowogrodzkiej, pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości, i utworzył tzw. "ścianę furii". Uczestnicy protestu trzymają transparenty z napisami, m.in.: "Kobieta to nie inkubator", "Moje ciało, moja sprawa", "Edukacja i antykoncepcja zamiast zakazów".

- Chcemy lekarzy, nie misjonarzy - krzyczą kobiety. Słychać również gwizdki i trąbki. 

Wśród zgromadzonych są głównie młodzi ludzie, uczniowie i studenci, ale widać także mamy z małymi dziećmi i osoby starsze. 

- To zbyt poważna sprawa na happeningi, ale nie mamy innego wyjścia. Rządzący myślą, że mogą robić, co chcą, ale się mylą. O ile zamieszanie dotyczące Trybunału Konstytucyjnego niespecjalnie mnie interesuje, o tyle nie pozwolę, żeby mi lub komukolwiek z moich bliskich ktoś wchodził w życie z butami - powiedział w rozmowie z PAP jeden z uczestników protestu.

Dlaczego kobiety protestują?

Na Twitterze dużą popularność zyskuje wpis młodej dziewczyny - Mai Jaworskiej. Jaworska w kilkunastu punktach tłumaczy, dlaczego kobiety dzisiaj protestują. Do zapoznania się z jej zdaniem zachęca Zbigniew Hołdys: "To jest manifest-potęga dzisiejszego dnia" - pisze Hołdys.

Jak widać, nie tylko ci mężczyźni wspierają strajkujące kobiety. Pewien pan postanowił przygotować dla protestujących naleśniki, które przygotowuje w swoim samochodzie zaparkowanym pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości.

W poniedziałek w wielu polskich miastach odbywa protest wobec możliwego zaostrzenia przepisów dot. aborcji. Akcja miała swój początek w internecie, a jej uczestniczki zapowiedziały nieprzyjście do pracy lub niewykonywanie swoich codziennych obowiązków. 

Akcja, zapoczątkowana na portalu społecznościowym, jest reakcją na projekt "Stop Aborcji", wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ub. tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który miał zliberalizować obowiązujące przepisy aborcyjne.

Zobacz więcej na temat:

  • Podziel się