Różni ich kolor skóry i wiek, ale łączy jedno. "Czarny protest" wspierają też mężczyźni [ZDJĘCIA]

szykru
03.10.2016 11:16

Facebook/Gosia Stasiewicz

Fotografka Małgorzata Stasiewicz z Wrocławia zaprosiła przed obiektyw mężczyzn, którzy wyrażają swoje poparcie dla kobiet strajkujących przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Zdjęcia panów zamieściła na swoim Facebooku.

Różni ich wiek i kolor skóry, ale łączy jedno - wszyscy ci panowie popierają strajkujące kobiety, które sprzeciwiają się możliwego zaostrzenia prawa aborcyjnego. Małgorzata Stasiewicz nie miała żadnych problemów, aby przed jej aparatem ustawili się mężczyźni, którzy solidaryzują się z protestującymi.

- Pomysł podsunęli mi politycy, którzy w swoim zadufaniu ingerują w każdą, także najintymniejszą sferę życia. Politycy, którzy kierując się własnym światopoglądem, próbują narzucić go każdemu, kto myśli inaczej niż oni. Politycy, którzy w swoim samouwielbieniu próbują nam odebrać prawo decydowania o nas samych - mówiła fotografka wrocławskiej Gazecie Wyborczej pytana o to, skąd wziął się pomysł na akcję. 

Stasiewicz jednocześnie wyjaśniła, że każdy z pozujących mężczyzn był bardzo przychylny jej akcji.

- Biorąc w niej udział, podkreślali, że kobiety nie są przedmiotem, ale podmiotem i ograniczanie ich decyzji o samych sobie jest wtargnięciem w ich świat. W świat, który należy do nich, w którym mają święte prawo decydować o sobie - mówiła. 

                                          ZOBACZ ZDJĘCIA (27)

#CzarnyPoniedziałek

Dzisiaj (3.10) w całej Polsce organizowane są protesty kobiet, które sprzeciwiają się możliwemu zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Tylko w samej Warszawie lista związana z "czarnym poniedziałkiem jest bardzo długa".

Sama akcja jest reakcją na projekt "Stop Aborcji", wprowadzający całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które poddadzą się aborcji. W ub. tygodniu Sejm skierował go do prac w komisji, jednocześnie odrzucając w pierwszym czytaniu projekt, który miał zliberalizować obowiązujące przepisy.

Poniedziałkowy protest został zainspirowany internetowym wpisem aktorki Krystyny Jandy, która przypomniała strajk kobiet z Islandii - 24 października 1975 r. zarówno te zatrudnione, jak i te pracujące w domu postanowiły "wziąć wolne", aby zaczęto doceniać ich pracę. Te, które pracowały poza domem - nie przyszły do pracy, te, które np. opiekowały się dziećmi - przekazały je pod opiekę mężów. W akcji wzięło udział - jak szacowano - 90 proc. mieszkanek Islandii, co spowodowało tego dnia paraliż kraju.

Zobacz także
  • Podziel się