Tani prąd tylko dla ubogich

Mariusz Jałoszewski
10.05.2010
Rząd pomoże opłacać rachunki za energię elektryczną prawie 600 tys. najbiedniejszych Polaków. Dla reszty będą... podwyżki

>> Pies w podróży - czytaj na Cafe Animal

Pomysł jest taki: ubodzy, którzy żyją tylko z zasiłków, dostaną 30 proc. dofinansowania do rachunków za energię. Pieniędzy nie dostaną jednak do ręki. Zakłady energetyczne wystawią im po prostu niższe faktury, a brakującą kwotę pokryje rząd.

Politycy proponują wprowadzić limity zużycia dotowanej energii. Osoba samotna będzie mogła w ciągu roku zużyć 900 kWh , rodziny dwu-czteroosobowe 1250 kWh rocznie, a wielodzietne 1500 kWh. Średnio polska rodzina zużywa 1900 kWh.

Za prąd po przekroczenie limitu trzeba będzie płacić z własnej kieszeni. Rząd wylicza, że z pomocy skorzysta ok. 600 tys. osób, które już dziś mają prawo do zasiłku (dochód w rodzinie nie może przekraczać 351 zł netto na osobę). Uprawnionych będą weryfikowały ośrodki pomocy społecznej. W sumie tani prąd będzie kosztował budżet 130 mln zł rocznie.

- Cieniutkie te limity zużycia - stwierdza dr Jerzy Przybysz z Instytutu Energetyki. I wylicza: sama lodówka średniej klasy zużywa 120 kWh miesięcznie, czyli 1440 rocznie (to niemal cały limit dla rodziny), zaś duży telewizor plazmowy 300 kWh miesięcznie. Przybysz podkreśla, że sam wyrabia rocznie prawie 3 takie maksymalne limity zużycia: na palenie światła, telewizor, lodówkę, gotowanie. Choć przyznaje, że połowę prądu pożera podgrzewanie ciepłej wody w termie.

- Gospodarując oszczędnie, można zmieścić się w limicie pod warunkiem, że rodzina wybierze np. tylko palenie światła i pranie - dodaje Jerzy Przybysz.

Resort Gospodarki liczy, że niezamożni będą jednak oszczędzać. Pomóc w tym mają obowiązkowe liczniki na tzw. przedpłaty.

Ministerstwo ma nadzieję, że do tego wariantu przekona rząd (na razie mamy założenia do ustawy). Są bowiem jeszcze inne sposoby dotowania taniego prądu, np. mogliby się na niego zrzucić pozostali odbiorcy energii - czyli my wszyscy - przez płacenie wyższych rachunków. Takiego nierównego traktowania zabrania prawo. Rząd podkreśla też, że ulgi dla ubogich wymaga Unia Europejska w imię solidarności społecznej. Ale jest też jeszcze jeden powód. - Wsparcie najuboższych to jeden z warunków uwolnienia w Polsce regulowanych cen energii - podkreśla Agnieszka Głośniewska, rzecznik Urzędu Regulacji Energetyki. Podwyżki są nieuniknione, bo firmy energetyczne będą potrzebować naszych pieniędzy na modernizacje elektrowni, sieci przesyłowych albo na opłaty za wypuszczanie CO2.

To z kolei uderzy po kieszeni kolejne rodziny, bo już dziś, choć zarabiamy mniej, to stawki za energię mamy porównywalne do tych w bogatych krajach Unii Europejskiej. Jeśli weźmiemy pod uwagę siłę nabywczą naszych zarobków, to okaże się, że wyższe rachunki płacą tylko Malta, Węgry i Niemcy.

Dlatego szacuje się, że po podwyżkach kolejka po rządową pomoc wydłuży się nawet do miliona gospodarstw domowych.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<

 

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

 

Adopcje zwierząt

  • Podziel się