Łupkowe eldorado? Byle nie u nas!

Michał Stangret
03.04.2011
Wieża wiertnicza w Lebieniu k. Lęborka - tu wykonuje się odwierty związane z badaniem gazu łupkowego

Wieża wiertnicza w Lebieniu k. Lęborka - tu wykonuje się odwierty związane z badaniem gazu łupkowego (Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta)

Nie interesują nas obietnice gazowego dobrobytu. Chcemy mieć spokój - stwierdzili mieszkańcy wsi koło Ustki. Jeśli ich protest podchwycą inne miejscowości, mogą zablokować plany wydobycia gazu łupkowego w Polsce

Hałas z tego wiercenia był straszny. W domach wszystko się trzęsło, a maszyny chodziły 24 godziny na dobę przez kilka miesięcy - opowiada Bogdan Żabiński, sołtys pomorskiego Niestkowa koło Ustki. To jedna z kilkunastu miejscowości w Polsce, gdzie przeprowadzono odwierty w poszukiwaniu gazu łupkowego (pozostałe leżą głównie na Pomorzu, Lubelszczyźnie, Wielkopolsce na Dolnym Śląsku). I na razie jedyna, w której faktycznie znaleziono wartościowy gaz, który opłacałoby się wydobywać.

Wstępne szacunki określają wielkość polskich zasobów gazu łupkowego między 1,5 a 3 bln metrów sześciennych (mogłyby pokryć krajowe zapotrzebowanie na gaz ziemny przez 100 lat, bo roczne zużycie w Polsce to ok. 14 mld m. sześc). - Jesteśmy zdeterminowani, aby wydobycie gazu łupkowego w Polsce stało się faktem - stwierdził w zeszłym tygodniu premier Donald Tusk. Poszukiwanie własnych źródeł energii uznał za priorytet dla Polski.

Mieszkańcy okolic, w których występuje gaz łupkowy, mogą uniemożliwić lub bardzo utrudnić realizację tych planów. Ludzie z Niestkowa, pobliskiego Bydlina, Charnowa i pobliskich wiosek zebrali się i uchwalili, że żadnego wydobycia sobie nie życzą. Powody: "infrastruktura oszpeci nam krajobraz", "turyści nie przyjadą do Ustki", "gaz się będzie ulatniał i zanieczyści powietrze".

Zgodnie z prawem geologicznym, wydanie koncesji na wydobycie gazu rząd musi uzgodnić z samorządami. Władze Ustki już mówią, że komfort mieszkańców jest dla nich ważniejszy niż potencjalne dochody z łupków.

- Gmina w uchwale może zablokować wydobycie na jej terenie - potwierdza Mirosław Rutkowski, rzecznik Państwowego Instytutu Geologicznego. Sprzeciw jednej czy dwóch gmin go nie przeraża, bo złoża gazu łupkowego są rozległe i zawsze można wiercić 15 km dalej. - Niepokoi jednak, że protesty mogą stać się masowe. Słyszymy, że protestować chcą też mieszkańcy z Roztocza - mówi.

Ale na razie, za większe zagrożenie uznaje plotki o szkodliwości odwiertów dla środowiska, czy o metanie, który może wydobywać się podczas eksploatacji. - To nieprawdziwe mity, wydobywanie gazu łupkowego jest całkowicie bezpieczne - uspokaja. W sprawie gazu ścierają się interesy wielkich koncernów energetycznych, które dziś zaopatrują nas w gaz z importu. - Nie chcę nikogo oskarżać, ale pojawianie się tych plotek leży w ich interesie - mówi rzecznik PIG.

Zdaniem ekspertów, konieczna może być rządowa kampania informacyjna, wyjaśniająca wątpliwości wobec gazu łupkowego. Rząd na razie nie widzi takiej potrzeby. - Nie mamy bezpośrednich sygnałów o protestach - mówi Magda Sikorska, rzeczniczka Ministerstwa Środowiska.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

  • Podziel się