Ślub krótkoterminowy

Michał Stangret
04.12.2007
Dziś młodzi ludzie żyją szybko. Jeszcze szybciej biorą ślub i tak samo błyskawicznie się rozchodzą. Prawie co dziesiąty rozwodnik ma zaledwie roczny staż małżeński.

- To nie jest tak, że my się jakoś pokłóciliśmy - opowiada 26-letnia Magda, doradca finansowy z Warszawy, która kilka miesięcy po ślubie powiedziała swojemu Jaśkowi: "Kochanie, musimy porozmawiać". Następnego dnia umówili się na lunch w fast foodzie i tam sprecyzowała, że chodzi jej o rozwód. - Jasiek przyznał, że też chciał to zaproponować - dodaje. Właśnie złożyła pozew. Co się stało, że im nie wyszło? - To nie kwestia braku poznania. Mieszkaliśmy ze sobą trzy lata. Doszliśmy do momentu, że oboje potrzebowaliśmy jakichś zmian. Już jak braliśmy ślub, umówiliśmy się, że gdy nadejdzie ten moment, to się rozwiedziemy - przyznaje kobieta. Magda i Jasiek wytrzymali ze sobą 11 miesięcy.

- Małżeństw z bardzo krótką datą ważności jest coraz więcej - potwierdza sędzia Waldemar Pałka z Sądu Okręgowego w Olsztynie, który orzeka w sprawach rozwodowych.

Doszło do tego, że już ponad 20 proc. z 70 tys. rozwodów rocznie ogłaszanych w Polsce dotyczy ludzi, którzy powiedzieli sobie "tak" nie dawniej niż przed czterema laty. Według Głównego Urzędu Statystycznego tylko w zeszłym roku takich rozwodów było aż 13,5 tys. To wzrost o połowę w ciągu dziesięciu lat. Mało tego. Dziś każdego roku rozpada się prawie 5 tys. par, którym nie udaje się ze sobą wytrzymać nawet pierwszych 12 miesięcy. To aż trzykrotnie więcej niż pod koniec lat 90.

Skąd ten wzrost? - Młodzi ludzie rozwód traktują jak formalność. Dla nich sprawa jest jasna: nie wyszło nam, nie ma co się przejmować, załatwiamy tę sprawę, występujemy o rozwód i zaczynamy nowe życie - uważa sędzia Pałka. Podkreśla, że takie młode pary często wcale nie rozstają się w kłótniach: - Po prostu uważają, że w ich związku wysiadł akumulator i trzeba go wymienić.

Zjawisko to obserwują też poradnie rodzinnie, do których z roku na rok trafiają coraz młodsze małżeństwa. - Przychodzi do nas nie tylko coraz więcej młodziutkich par, świeżo po ślubie, mających problemy z dotarciem się. Pojawiają się także pary jeszcze przed ślubem, które już wtedy czują, że ich związki nie są takie, jakie być powinny. To młodzi, wykształceni ludzie, którzy mają dobrą pracę i udane życie zawodowe - mówi Elżbieta Potempska z warszawskiej poradni rodzinnej przy ul. Narbutta.

To wszystko powoduje, że w Polsce rocznie przybywa ponad ponad 10 tys. rozwódek i 15 tys. rozwodników, którzy nie przekroczyli 30. roku życia. Wśród nich aż 2 tys. rozwódek i 5 tys. rozwodników ma mniej niż 25 lat. - Jest też coraz więcej 30-latków, którzy mają już za sobą dwa małżeństwa - przyznaje Pałka.

Dlaczego młodzi rozstają się tak szybko? - Dziś lansuje się zbyt wyidealizowany wizerunek rodziny - twierdzi dr Maria Gdowska, znana terapeutka małżeństw i wieloletni mediator i biegły sądowy w sprawach rodzinnych. - W reklamach widzimy różowe obrazki szczęśliwych i uśmiechniętych małżeństw. Młodzi się tym zachłystują. Potem, gdy rośnie kontrast między tym, co jest, a tym, co by chcieli, sięgają po najprostszą rzecz - rozwód. Stał się dla nich przepustką do kolejnej szansy na szczęśliwość - dodaje.

  • Podziel się